Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /index.php:2) in /wp-content/plugins/dawca/dawca.php on line 271

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /index.php:2) in /wp-content/plugins/dawca/dawca.php on line 271
“Widzisz teraz już zawsze będziemy razem. Dzięki Stary.” – Dawca.pl

“Widzisz teraz już zawsze będziemy razem. Dzięki Stary.”

Nazywam się Grzegorz Wołyniec i 29.08.2015 roku otrzymałem nowe życe czyli przeszczep nerki. Tytułem wstępu powinienem wspomnieć skąd u mnie porzeba przeszczepu.

grzegorz 2Do niedawna byłem funkcjonariuszem policji. Podzas interwencji zatrzymany mężczyzna usiłowal zarazić mnie wrusem hiv oraz żółtaczką typu C. Była to ekspozycja na tyle realna, że zostałem objęty programem poekspozycyjnym i leczeniem przeciwwirusowym. I hurra, nie zaraziłem się. Niestety leki uszkodziły nerki.

Ile się dało walczyłem wraz z lekarzami z postępem choroby, jednak wszystko zakończyło się na dializach i opinii o nieprzydatności do dalszej służby. Moja choroba to nefropatia błoniasta z cechami SFGS. Jak to określono na wstępie jest to odmiana szybko postępująca. Walczyliśmy do dializ 4,5 roku. Już na wstępie wiedziałem, że celem do osiągnięca jest przeszczep. Dalizy wydawały mi się końcem świata. Całe życie nie lubiłem kłucia, mimo że bólu raczej się nie bałem.

Jeszcze jako czynny sportowiec doświadczyłem go na tyle że nauczyłem się z nim radzić. Chcę abyście wiedzieli że z każdego g..na można znaleźć jakieś wyjście. Moim było nastawienie “Jeśli coś trzeba zrobić to zrób to.” Wiedziałem że chodzi o moje życie. Już w kilku momentach życia miałem okazję poważnie się o nie obawiać i jakoś ta obawa do mnie nie docierała. Że jednak tak nie jest dowiedziałem się dopiero na terapii grupowej.

Mimo wszystko towarzyszył mi ogromny lęk. Jednakże nie przed przeszczepem. Wiedziałem, że to będzie moje wybawienie z dializ i restrykcyjnej diety, a jedyne co można zrobić to jak najlepiej się przygotować. Pilnowałem wagi i diety, zacząłem biegać (jak się później okazało miesiąc przed przeszczepem), odstawiłem cukier z kawy i herbaty. Wszystko to przeplatane było opieką nad moją rodzinką: żona Ania, Juleczka (4 lata) i Kubinek (9 lat). Starałem sie dbać o dom i jakoś to sie kręciło. Czasem mnie nachodziło, kiedy już zadzwonią ale starałem się tym nie zadręczać.

Jest 28.08.2015 około 22:00. Dzieciaczki w łóżkach, a ja czekam na Anię, aż wróci po drugiej zmianie i tęsknię. Dzwoni telefon. Idę idę i nie zdążyłem odebrać. Patrzę jakiś dziwny numer. To pewnie nic, a numery stacji dializ mam wszystkie wpisane. Wtedy nie pamiętałem, że rozkraczył mi się telefon, a kopię numerów miałem z przed kilkunastu miesięcy. Patrzę dzwoni Ania.”Hej Kochanie jedzesz już do domku?”, Ania płacze i krzyczy “Jest nerka dzwonił dr Pacewicz (lekarz z mojej stacji dializ). Szybko oddzwaniam i słyszę, że mam przyjeżdżac na badania i do przeszczepu.

Syn z pokoju pyta co się stało. Poszedłem do Kubusia i mówię, że jest nerka i jadę. Jeszce chwilę rozmawiamy i idę po torbę przeszczepową. Mimo, że od kilku miesięcy leży w szafie spakowana to chodzę po pokojach opanowując łzy szczęścia napływające do oczu. Słuchajcie, nie boję się wreszie wracam z krainy nieumarłych do świata żywych. Jest stres to pewne. Z jednej strony jest mi też smutno, bo wiem że nerka jest od zmarłego dawcy. Mimo tego, że kilka osób uważa mnie za ważną w ich życiu to pojawia się całkiem abstrakcyja myśl “czy akurat ja na to zasługuję i czy będę w stanie godnie potraktować taki dar”?

Wpada Ania i jedziemy do stacji dializ. Nigdy nie brałem narkotyków, ale jestem tak nakręcony że raczej plotę trzy po trzy do Oddziałowej, dr Pacewicza do Ani. Jest transport torba zgrzewka wody i jedziemy. Już tęsknię za rodziną. Ostatnie miesiące z dziećmi byłem 24/7 minus dializy, a z Anią nie widywałem się tylko kiedy była w pracy.

O przygotowaniach nie będę pisał, ale w pewnym momencie przypomniałem sobie o tym czego się boję w całym przeszczepie czyli konieczności założenia cewnika do cewki moczowej. Jestem facetem i ktoś będzie……. Ok trzeba to zrobić dla powodzenia całego tego wydarzenia. Ale strach pozostaje.

Od kogo się da usiłuję dowiedzieć się jak najwięcej o dawcy, tak ważnej dla mnie osoby. Nie jest to chora ciekawość, a raczej szacunek dla kogoś kto tak na prawdę daje mi nowe życie. Mężczyzna 21 lat z wypadku. Czuję wdzięczność.

Jeszcze tylko ostatnia dializa i na blok operacyjny. Pamiętam “proszę założyć czepek, położyć rękę na desecze.” Nie boję się, wiem że wszystko pójdzie dobrze.

grzegorz 1Budzę się na sali pooperacyjnej i już wiem ze jest ok. Coś żartuję z personelem i odpływam. Jadę na salę chorych. Szybki telefon do Ani że jest super.  Oglądam opatrunek i wiem że on tam jest “Mężczyzna lat 21 z wypadku.” “Widzisz teraz już zawsze będziemy razem. Dzięki Stary.”- myślę i jeszcze odpływam. Następne przebudzenie i trzeba dać znać wszystkim którzy prosili o informację. Teraz jest już spokój i początki wizualizacji nowego życia.

Po dwóch dobach zmiana na nefrologię. Przed windą spotykam Panią która również zmienia oddział. “To Ty jesteś moim bliźniakiem”- mówi z uśmiechem. Otrzymała drugą nerkę od naszego dawcy. Widzę ją pierwszy raz w życiu a zaczyna narastać uczucie jak byśmy faktycznie znali się od urodzenia.

Wszystkie konsultacje i badania przechodzę śpiewająco. Jeszcze w zeszłym roku powiedział bym że goi się jak na Psie a teraz goi się dobrze :-)

Słowo podsumowania.

Dla chorych: przeszczep to nie jakaś trauma tylko początek nowego pełnego życia. Nie zadręczajcie się możliwymi powikłaniami i niebezpieczeństwem zabiegu. Powikłaniem przejścia przez jezdnię może być potrącenie przez samochód a mimo tego przechodzicie :-) .

Dla dawców: tych zdeklarowanych i wachających się: bądźcie świadomymi dawcami. W ten sposób możecie uratować wartość najwiekszą-życie. Nie myślcie że tylko biorcy. Wasza decyzja pozwala normalnie żyć również najbliższym biorcy. Pozwalacie również lekarzom wykorzystać ich wiedzę w dążeniu do ratowania życia. Bez narządów transplantolog może być tylko wyśmienitym chirurgiem.

Słowa podziękowania należą sie mojej żonie Ani i dzieciakom za opiekę i wsparcie, dawcy, lekarzom i personelowi pielęgniarskiemu i gospodarczemu chirurgii i nefrologii Szpitala w Szczecinie ul. Arkońska, zespołom i użytkownikom Dawca.pl oraz  Nieśmiertelni za wsparcie.

WYDAWCA

Copyright © 2017 Dawca.pl