Kryzys w polskiej transplantologii

Im mniej przeszczepów, tym mniejsze dotacje na następne. Ministerialny paradoks pogłębia dziś kryzys w transplantologii. Do tej pory liczba dawców organów wahała się od 500 do 600 osób każdego roku, a przeszczepów wykonywano 1300. W 2007 liczba ta diametralnie spadła dawców było mniej o połowę, natomiast ilość przeszczepów spadła o 40%. Profesor Janusz Wałaszewski, dyrektor centrum koordynacyjnego Poltransplant bije na alarm – Tak dramatycznej sytuacji nie było od lat, coraz więcej osób umiera, nie doczekawszy operacji.

Niska liczba transplantacji jest wynikiem nagonki na środowisko transplantologów. Przykładem może być tu głośna sprawa wybitnego kardiochirurga ze szpitala MSWiA – Mirosława G. – oskarżonego o zabójstwo i handel organami lub artykuł, który ukazał się w ł? Gazecie Polskiej sugerujący, że w białostockiej Klinice Chirurgii Naczyń i Transplantologii usypiano pacjentów thiopentalem ( lek wykorzystywany do narkozy przy operacjach), w celu pobierania narządów. Przed wybuchem afery białostocki szpital przeprowadzał około 40 transplantacji nerek rocznie, w zeszłym roku wykonał ich jedynie 20. Z kolei szpital MSWiA stracił licencje na wykonywanie zabiegów.

Z badań Demoskopu wynika, że aż 59 procent respondentów utraciło zaufanie do lekarzy. Aby rozwiązać kryzys, konieczne jest nie tylko zwiększanie środków na same – mówi profesor Wojciech Rowiński, krajowy konsultant do spraw transplantologii – Po pierwsze, trzeba wdrożyć narodowy program rozwoju medycyny transplantacyjnej, na którego funkcjonowanie środki byłyby zagwarantowane w ustawie, a nie uzależniane od budżetu ministra zdrowia. Wskazana jest również reforma systemu pozyskiwania dawców, tak by tą dziedziną zajmowali się wyłącznie specjaliści. Najważniejszym jego elementem powinna się stać sieć koordynatorów transplantacyjnych działających w każdym szpitalu – dodaje.

Koordynatorzy sprawdzaliby, czy od umierających w szpitalach osób można pobrać narządy. Rozmawialiby także z rodzinami o ewentualnym ich pobraniu. ” Zwykle, jeśli informacja o pobieraniu narządów jest przekazana bezpośrednio po informacji o śmierci pacjenta, rodzina kategorycznie się nie zgadza. Trzeba, by bliscy przyzwyczaili się do myśli, że krewny nie żyje, i dopiero wtedy można zacząć rozmowę. Nie na korytarzu, ale w spokojnym miejscu, by w razie czego przytulić taką osobę ” – mówi profesor Zbigniew Włodarczyk, warmińsko mazurski konsultant transplantologii. Dziś jednak niewielu lekarzy chce się zajmować przekonywaniem rodzin. Po pierwsze, nie dostają za to dodatkowych pieniędzy. Po drugie, po ostatnich aferach boją się, że zostaną oskarżeni o handel narządami. System koordynatorów transplantacyjnych bardzo dobrze funkcjonuje w Hiszpanii, a dzięki jego wprowadzeniu 19 lat temu przeprowadza się tam najwięcej transplantacji w Europie. Polscy politycy o dodatkowych etatach dla koordynatorów nie chcą jednak słyszeć. Mimo to Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej już zaczęła kształcić koordynatorów-. Kurs na utworzonych rok temu- podyplomowych studiach dla koordynatorów transplantacyjnych Akademii Medycznej w Warszawie ukończyło 60 osób. Jednak aby system zaczął działać, potrzebne są dodatkowe pieniądze. ” Koordynatorów powinniśmy zatrudnić, choćby na część etatu, w 180 ośrodkach. Roczny koszt funkcjonowania systemu wyniósłby około 300 tysięcy złotych. Tyle że w zadłużonym szpitalu nawet dodatkowe pół etatu to wydatek, na który dyrektor nie ma pieniędzy ” – mówi profesor Rowiński.
Trzeba sobie też poradzić z niską wiedzą społeczeństwa na temat transplantacji. Efektem jest między innymi bardzo niewielki odsetek przeszczepów rodzinnych pośród wszystkich przeprowadzanych zabiegów. Profesor Zbigniew Włodarczyk, który badania na temat przeszczepów rodzinnych przeprowadzał w 2000 roku, zauważył, że potencjalni biorcy często w ogóle boją się rozmawiać z rodzinami. Po prostu nie wiedzą, jak ich propozycja mogłaby zostać odebrana. ” Od rodziny często łatwiej pożyczyć pieniądze, niż oddać samą nerkę ” – wyjaśnia Krzysztof Pijarowski. Ostatnio o oddawaniu narządów krewnym stało się głośno za sprawą Przemysława Salety, boksera, który oddał córce nerkę. Wciąż jednak w rodzinach transplantacje pozostają tematem tabu. W Polsce przeszczepy nerek rodziców dzieciom stanowią mniej niż dwa procent przypadków

Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej rozpoczęła właśnie kampanię polegającą na rozdawaniu dializowanym pacjentom płyt DVD z filmami, na których lekarze wyjaśniają, jak oddać nerkę bliskiej osobie. Joanna Kotwicka, nauczycielka etyki z Bydgoszczy, zainicjowała w swojej szkole projekt “Transplantacja: jestem na tak. Podziel się swoją decyzją”. Licealiści na lekcjach wychowawczych oglądają film pod tytułem “Bezcenny dar”, na biologii rozmawiają o śmierci mózgu, na etyce czy religii o aspektach moralnych przeszczepów, zaś na polskim piszą podsumowujące wypracowanie. Przeszkolonych zostało już 416 uczniów Jak mówi Krzysztof Pijarowski, należy szkolić w tej dziedzinie młodych ludzi ponieważ oni nie są uprzedzeni.

Źródło: Przekrój- artykuł Agnieszki Jędrzejczak i Ewy Koszowskiej