Chiny: skazani na śmierć nie będą źródłem organów do przeszczepu

Od przyszłego roku Chińczycy zrezygnują z pobierania narządów do przeszczepu od straconych więźniów, poinformował Huang Jiefu, szef narodowego komitetu ds. transplantacji organów z Państwa Środka.

cjhinyDecyzja przyjęta z ulgą przez organizacje praw człowieka oznacza jednak w najbliższym czasie gwałtowny spadek podaży organów w kraju, gdzie dawcami byli przede wszystkim lokatorzy celi śmierci. Wskaźnik dawstwa narządów w Chinach jest bardzo niski, a zapotrzebowanie na nie – wysokie. Odtąd jednak przestępca skazany na śmierć może zostać dawcą jedynie wtedy, gdy wyrazi na to zgodę on i jego rodzina.

Podczas środowego spotkania z prasą Huang zauważył, że już w tej chwili 40 ważniejszych ośrodków transplantologii w Chinach nie korzysta z narządów pobranych od więźniów. Ten były wiceminister zdrowia jeszcze w 2012 roku zapowiedział, że w ciągu dwóch lat szpitale przestaną zaopatrywać się w organy w zakładach karnych. Ostatnio jednak Huang przestrzegał, że rocznie kwalifikuje się do przeszczepu 300 tys. Chińczyków, jednak zoperowanych zostaje jedynie 10 tys. z nich. Chociaż wskaźnik dawstwa w Państwie Środka jest wciąż bardzo niski – w tym roku organy oddało 1500 ludzi – to jednak odnotowano jego wzrost w porównaniu do lat 2010-2013. – Wierzę, że sytuacja w tej sferze się poprawi – powiedział Huang.

Niedostatek organów jest problemem w skali całego świata, jednak w Chinach sytuacja wydaje się pod tym względem szczególnie dramatyczna. Jeśli w Hiszpanii na milion ludzi przekazuje się 37 narządów do transplantacji, to w Państwie Środka ten wskaźnik wynosi 0,6.

Huang uważa, że za tak niski wynik odpowiadają nie tylko wierzenia Chińczyków, lecz także ich obawy przed korupcją. – Ludzie mają wątpliwości, czy dawstwo organów może odbywać się tutaj w otwarty, uczciwy sposób. To dlatego wskaźniki rosną tak powoli – przyznaje szef komitetu ds. transplantacji.

Dlatego Chiny zapowiadają reformę całego systemu udostępniania organów, które teraz mają trafiać do pacjentów zgodnie z zasadą pilności i zgodności. Wcześniej w tym roku rzecznik komisji ds. zdrowia narodowego i planowania rodziny Mao Qun’an przyznał, że wdrażanie tego projektu napotyka na duże trudności.

Nowy porządek w dziedzinie transplantologii doprowadził już do pierwszych protestów. Państwowy dziennik “People’s Daily” napisał w ubiegłym roku o koordynatorze ds. dawstwa organów działającym z ramienia lokalnej placówki Czerwonego Krzyża, który groził krewnym ciężko chorego pacjenta odłączeniem go od respiratora, jeśli ci nie wyrażą zgody na pobranie od niego narządów.

W tym roku skazani na śmierć więźniowie nadal będą mogli przekazać swoje organy do przeszczepu na zasadzie dobrowolności, jeśli wyrażą na to zgodę, poinformował Huang, prowokując pytania o to, czy wyrażanie zgody w takich warunkach można w ogóle uznać za dobrowolne. Oprócz skazańców swoje przyzwolenie na pobranie organów po egzekucji muszą wyrazić też rodzice zmarłego, a procedura rejestrowania dawcy ma odbywać się na tych samych warunkach co w przypadku osób wolnych.

He Xiaoshun, również z komitetu ds. transplantacji organów, powiedział “Guardianowi”, że chociaż spodziewa się coraz przychylniejszej postawy Chińczyków wobec dawstwa organów, to będzie to długotrwały proces wymagający wparcia ze strony aparatu państwowego i mediów. Zauważył przy tym, że nawet jeśli zgodnie z chińskimi wierzeniami ciało powinno zostać nienaruszone po śmierci, to ponad dwie trzecie młodzieży odnosi się do transplantacji przychylnie.

Chociaż zakaz pobierania narządów do przeszczepu z ciał straconych skazańców z pewnością wydłuży szpitalne kolejki, jednak He spodziewa się, że nie będzie tak wszędzie, zwłaszcza że już w tej chwili zużycie organów pochodzących z więzień jest mniejsze niż kiedyś. Przed pięcioma laty 90 proc. przeszczepianych w Chinach organów pochodziło od więźniów, podczas gdy w tym roku ten udział spadł do 40 proc.

W Państwie Środka karę śmierci wykonuje się częściej niż w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Z drugiej strony Dui Hua, organizacja z siedzibą w USA działająca na rzecz humanitarnego traktowania więźniów podaje, że liczba egzekucji konsekwentnie spada: według szacunków w ubiegłym roku w Chinach stracono 2400 ludzi, podczas gdy w 2002 roku odebrano życie 12 tys. skazańców.

Źródło: onet.pl