Ten cudowny zabieg bardziej imponuje, niż lądowanie na Księżycu!

“Sparaliżowany znowu chodzi, dzięki cudownej operacji polskich lekarzy”, “historyczny przeszczep komórek”, “przełomowe dokonanie”. Wiadomość o wrocławskiej operacji zdobyła wczoraj serwisy informacyjne na całym świecie, poczynając od brytyjskiej BBC, magazynu “Time”, po amerykański serwis internetowy Reddit i australijską prasę.

pacjentWszędzie na świecie piszą i informują w TV o polskich lekarzach z Wrocławia, którym udało się to, co do tej pory było marzeniem medycyny – zregenerować wydawałoby się nieodwracalne uszkodzenie rdzenia kręgowego.

Dzięki polskim i angielskim lekarzom sparaliżowany, od klatki piersiowej w dół Darek Fidyka znowu chodzi! Taki zabieg – wszczepienia komórek pobranych z opuszki węchowej w mózgu – udał się po raz pierwszy na świecie.

Medyczny cud

Czterdziestoletni dziś Darek Fidyka został sparaliżowany w 2010 r.; mężczyznę napadnięto i zadano mu kilka ciosów nożem w plecy. Skala uszkodzeń rdzenia kręgowego, których doznał, oznaczała koniec marzeń o tym, że jeszcze kiedyś będzie chodził. A nawet czy będzie w stanie w jakikolwiek sposób kontrolować swoje ciało poniżej miejsca uszkodzenia rdzenia.

Dziś jednak Darek Fidyka znów czuje (choć w sposób ograniczony) swoje nogi. Co więcej, może chodzić! Nie jest to oczywiście na razie swobodny i samodzielny chód, lecz powolne pojedyncze kroki wykonywane z pomocą balkonika. Jednak nie ma wątpliwości, że dla pacjenta – w chwili obecnej jedynego takiego na świecie – to początek nowego życia.

– To coś absolutnie wspaniałego. Kiedy nie jesteś w stanie czuć ponad połowy własnego ciała, jesteś bezradny. A gdy to czucie powraca, masz wrażenie, jakbyś narodził się nowo – mówił Fidyka w rozmowie ze stacją BBC, która nakręciła o nim film.

Ten “medyczny cud” stał się możliwy dzięki lekarzom z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Brytyjczyków z University College London. Fidykowi udało się zakwalifikować do opracowanej przez nich wspólnie nowatorskiej terapii. O jej sukcesie donosi najnowsze wydanie czasopisma “Cell Transplantation”.

Magiczna regeneracja

Istotą nowej terapii jest wykorzystanie komórek glejowych będących jednym z podstawowych elementów układu nerwowego. W tym przypadku chodzi o szczególną populację tychże komórek, zwanych glejowymi komórkami węchowymi.

Medycynie znane są one od dawna; budują m.in. opuszkę węchową w mózgu (to owalny twór na powierzchni podstawy mózgu biorący m.in. udział w przekazywaniu i interpretacji sygnałów zapachowych). Duże ich ilości znajdują się także w błonie śluzowej jamy nosowej.

Nabłonek, który pozwala nam odróżniać zapachy, ulega ciągłemu niszczeniu z powodu urazów i stanów zapalnych, ale regeneruje się w ciągu kilku tygodni – właśnie dzięki tym komórkom. Teraz okazuje się, że komórki te są w stanie stworzyć most łączący dwa uszkodzone i niemające ze sobą kontaktu fragmenty przerwanego rdzenia kręgowego.

Jedną z pierwszych osób, które już ponad dwie dekady temu zwracały uwagę na niezwykłe możliwości regeneracyjne węchowych komórek glejowych i wynikającą z tego możliwość zastosowania ich do leczenia sparaliżowanych pacjentów, był prof. Geoffrey Raisman kierujący Instytutem Neurologii w University College London.

Do tych samych wniosków doszli naukowcy z Wrocławia.

– Uszkodzenia centralnego układu nerwowego są nieodwracalne. Tymczasem okazało się, że komórki glejowe w naszych nosach to jedyna część układu nerwowego, która potrafi się odrodzić. Sparaliżowane szczury z przeciętym rdzeniem, którym wszczepiono glej, zaczynały znów wspinać się na kratki – mówił w 2008 r. w rozmowie z “Wyborczą” prof. Włodzimierz Jarmundowicz kierujący Katedrą i Kliniką Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

To właśnie w tym ośrodku od 2002 r. prowadzone są badania dotyczące glejowych komórek węchowych i możliwości regenerowania za ich pomocą uszkodzonych połączeń w centralnym systemie nerwowym. Koordynatorem projektu jest dr Paweł Tabakow.

W latach 2002-08 jego zespół opracował własną metodę pobierania, izolacji i hodowli ludzkich komórek gleju węchowego z różnych źródeł; w 2012 r. metodę opatentowano w Polsce. Pomiędzy 2008 a 2012 r. przeprowadzono cztery pionierskie operacje transplantacji komórek gleju węchowego do całkowicie uszkodzonego rdzenia kręgowego pacjentów. Jednym z nich był właśnie Darek Fidyka.

grafika

Osiem milimetrów przerwy

Glejowe komórki węchowe najłatwiej znaleźć w jamie nosowej, ale czasami ze względu np. na zapalenie zatok czy inne schorzenia trzeba pozyskać je z odmiennego źródła – z opuszki węchowej. Polscy chirurdzy jako pierwsi na świecie pobrali te komórki bezpośrednio z niej. Choć ta metoda na pewno jest o wiele trudniejsza – wymagała otwarcia czaszki pana Darka – ryzyko się opłaciło, gdyż wydaje się, że komórki pobrane właśnie z opuszki mają o wiele lepsze zdolności regeneracyjne niż te uzyskane z jamy nosowej.

Następnie komórki zaczęto namnażać, a gdy ich liczba przekroczyła pół miliona, zdecydowano się na zabieg. W jego trakcie lekarze wykonali kilkadziesiąt nakłuć i nawet sto kilkadziesiąt pojedynczych wstrzyknięć glejowych komórek węchowych. By stworzyć im odpowiednie rusztowanie do dalszego namnażania się i stopniowego podejmowania swoich funkcji, lekarze pobrali wcześniej z okolicy kostki cztery fragmenty tkanki zawierającej włókna nerwowe. Za ich pomocą stworzyli most łączący końce przerwanego rdzenia kręgowego – wyrwa ta miała aż osiem milimetrów długości!

Oczywiście sama operacja była dopiero początkiem terapii, po niej nadeszły długie miesiące żmudnej rehabilitacji (pięć godzin dziennie, przez pięć dni w tygodniu, przez prawie dwadzieścia miesięcy).

Darek Fidyka, jak wspomniano, nie jest pierwszym pacjentem poddanym nowatorskiej terapii, ale pierwszym, u którego osiągnięto tak spektakularne rezultaty. Oprócz zdolności do częściowego poruszania się, może dziś w pewnym stopniu kontrolować pracę pęcherza i jelit; odzyskuje także powoli sprawność seksualną.

Czekać czy nie czekać? Oto jest pytanie.

Polscy i angielscy naukowcy cały czas pracują nad stworzeniem optymalnego modelu przeprowadzania całej procedury. Starają się np. ulepszyć metody hodowli i namnażania pobieranych komórek. Sprawdzają również, jak szybko po urazie powinno się podawać komórki glejowe, tak by pacjent odniósł z tego maksymalną korzyść. Niektórzy badacze uważają bowiem, że należy robić to jak najszybciej, inni z kolei (np. lekarze z Polski) są zdania, że warto trochę poczekać, aż pierwotne uszkodzenie się zagoi.

– Wierzymy, że to naprawdę przełomowa technika i historyczne wydarzenie w medycynie. Odmieni sposób leczenia ludzi sparaliżowanych z powodu urazu rdzenia kręgowego. Dla mnie chodzący sparaliżowany człowiek to coś o wiele donioślejszego niż człowiek chodzący po Księżycu – podsumowywał wczoraj w rozmowie z BBC prof. Geoffrey Raisman.

Inni naukowcy nieco studzą emocje, choć niewątpliwie doceniają rangę odkrycia.

– To dopiero pierwszy i na razie jedyny pacjent, któremu udało się pomóc. Na pewno jednak jest to jakaś nadzieja na przyszłość i szansa dla osób z całkowitym przerwaniem rdzenia kręgowego – komentował dla agencji Reuters John Sladek, profesor neurologii i pediatrii na University of Colorado School of Medicine (USA).

Program, o którym donosi “Cell Transplantation”, finansowany jest częściowo ze źródeł Fundacji Leczenia Uszkodzeń Rdzenia Nichollsa. Założył ją David Nicholls, którego syn Daniel uległ w 2003 r. paraliżowi po nieszczęśliwym skoku do wody. Dotychczas naukowcy z Londynu otrzymali od fundacji milion funtów; ośrodek we Wrocławiu – 240 tys. funtów.

Źródło: gazeta.pl
Fot. Gazeta.pl