Trzech dawców odmówiło 8-latce przeszczepu. Ale w końcu się udało

Natalka Kobeszko – dziewczynka, której trzech dawców odmówiło oddania szpiku, jest już po przeszczepie. Dziewczynka przeszła zabieg przed Bożym Ciałem i dochodzi do siebie w szpitalu.

z16039067Q,Natalka---zdjecie-zrobione--gdy-jeszcze-czekala-naHistorię ośmiolatki “Wyborcza” opisała pod koniec maja. Natalka choruje na niezwykle rzadką anemię Fanconiego. To rodzaj wrodzonej niedokrwistości, która atakuje szpik kostny i zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Jedyną szansą dla dziewczynki był przeszczep szpiku. W związku z tym, że rodzina nie mogła być dawcami, szpik dla Natalki lekarze musieli znaleźć w bankach dawców szpiku.

Trzy osoby, które mogły uratować jej życie, odmówiły oddania materiału. Na początku czerwca, tuż po publikacji tekstu, znalazł się czwarty dawca. Zgodził się na przeszczep i dziewczynka przeszła zabieg w minioną środę.

– To wszystko trwało pięć i pół godziny. Siedziałam przy jej łóżku i bardzo się denerwowałam – mówi Aleksandra Kobeszko, mama Natalki. – Kiedy mieliśmy te wszystkie problemy, mówiłam, że uwierzę, jak zobaczę worek wiszący nad moją córką. I w środę uwierzyłam.

– To jest dopiero piąta doba po przeszczepie i jak dotąd wszystko jest dobrze. Ale o tym, czy przeszczep zakończył się całkowitym sukcesem, będziemy mogli mówić dopiero za kilka tygodni, jak nie miesięcy – tłumaczy prof. Jacek Wachowiak, kierownik Kliniki Onkologii, Hematologii i Transplantologii Pediatrycznej Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu, w którym leży Natalia. – Przypadek Natalii jest wyjątkowo skomplikowany. Organizm dziewczynki w przeszłości odrzucił jeden przeszczep, co teraz musieliśmy brać pod uwagę i specjalnie ją przygotować. Teraz Natalia nie ma już własnego szpiku, a szpik podany pięć dni temu jeszcze nie podjął swojej funkcji. W jej wypadku kluczowe będzie następnych kilka tygodni – dodaje.

Prof. Wachowiak w przeszłości leczył już dzieci chore na anemię Fanconiego. W 2005 roku przeprowadził przeszczep m.in. u chłopca spod Konina. Dziecko wyzdrowiało i czuje się dobrze.

– Po Natalii nie widać, że niecały tydzień temu leżała z kroplówką. Nie można utrzymać jej w łóżku. Muszę wierzyć, że zbliżamy się do szczęśliwego końca – mówi mama dziewczynki.

Źródło: gazeta.pl / Fot. Agencja Gazeta