Gdańsk: lotnictwo marynarki nadal będzie pomagać w transporcie organów

Jaki wpływ na przeszczep serca może mieć przeniesienie dowództwa Marynarki Wojennej z Gdyni do Warszawy? Kardiochirurdzy z UCK w Gdańsku obawiają się, że decyzje wojskowych negatywnie wpłyną na pomoc Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej w transporcie organów.

helikopterLekarze z Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku świetnie pamiętają wszystkie brawurowe akcje pilotów z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Bez nich wielu pacjentów oczekujących na serce dawcy mogłoby w ogóle nie doczekać przeszczepu. Stąd wątpliwości kardiochirurgów, czy przeniesienie dowództwa Marynarki Wojennej z Gdyni do Warszawy nie utrudni tej współpracy, a może w ogóle ją uniemożliwi.

– Wielokrotnie korzystaliśmy z pomocy śmigłowców czy samolotów Marynarki Wojennej – przyznaje dr hab. n. med. Piotr Siondalski, koordynator przeszczepów w gdańskiej Klinice Kardiochirurgii. – Głównie wtedy, gdy transport serca z ośrodka, w którym je pobrano, do kliniki, w której czekał biorca, trwałby zbyt długo. Trzy godziny od pobrania do wszczepienia serca choremu to okres bezpieczny – tłumaczy Siondalski. – Badania naukowe wykazały bowiem, że płyny, które chronią pobrane serce przed niedokrwieniem, działają najbardziej efektywnie właśnie w tym okresie. Jeżeli całą procedurę transplantacji udaje się zamknąć w tym czasie, wyniki leczenia przeszczepem są nawet o 50 procent lepsze.

Po serce dla pacjentów latał m.in. śmigłowiec Marynarki Wojennej W3-RM anakonda. Przywoził je z Bydgoszczy, Koszalina, Olsztyna, Chojnic czy Warszawy.

Obawy kardiochirurgów rozwiewa rzecznik prasowy GBLMW. – Nadal, w każdej chwili jesteśmy gotowi do współpracy z Kliniką Kardiochirurgii w Gdańsku i transportu zespołów medycznych z organami do przeszczepu – uspokaja kmdr ppor. Czesław Cichy, oficer prasowy GBLMW.

Źródło: dziennikbaltycki.pl
Fot. konflikty.pl