Zamiast przy wigilijnym stole z rodzinami, szczecińscy transplantolodzy zaczęli święta w salach operacyjnych w Zdunowie, w szpitalu na Arkońskiej i na Pomorzanach.

z15194551Q,Prof--Tomasz-Grodzki-w-szpitalu-w-ZdunowieNajdłużej, bo prawie osiem godzin, trwał przeszczep płuc w szpitalu w Zdunowie. Zespół prof. Tomasza Grodzkiego skończył pracę o godz. 22.

– Zdążyłem przed północą, na opłatek – opowiada dyrektor szpitala, szef kliniki chirurgii klatki piersiowej i transplantacji. – Kiedy pojawia się odpowiedni dawca, dla nas nie ma świąt, urlopów. Trzeba błyskawicznie wszystko zorganizować, zebrać kilkunastoosobowy zespół.

Odpowiedni dawca to znaczy pasujący wiekowo, wielkością płuc, grupą krwi. Chirurdzy ze Szczecina w Wigilię pojechali “na pobranie” do Nowej Soli. Tam zakończyli pracę o godz. 12.45, a o 14.20 byli już na sali operacyjnej szpitala w Zdunowie.

– Mamy nową, bardzo szybko karetkę – mówi prof. Grodzki. – Na dłuższych trasach oczywiście korzystamy z transportu lotniczego.

“Nowe” płuca dostała 56-letnia kobieta. Bez przeszczepu przeżyłaby najwyżej kilka miesięcy. – Skrajna rozedma płuc. Kobieta była przykuta do fotela, pod tlenem – opisuje prof. Grodzki. – Dla chorych z przewlekłą dusznością przeszczep to nie tylko szansa na dłuższe życie, ale też wyższy komfort życia – podkreśla.

Pacjentka już kilka tygodni wcześniej była przygotowana do przeszczepu. Chirurdzy pojechali na pobranie nawet do Wejherowa. Ale pojawiły się komplikacje.

Tym razem problemów nie było. Operacja przebiegła pomyślnie. 56-latka czuje się dobrze. Już nawet wstała z łóżka. Oczywiście pod nadzorem personelu medycznego.

– Na razie, odpukać w niemalowane, wszystko gra – mówi szef zespołu transplantologów.

Szpital w Zdunowie wykonał dotychczas 13 przeszczepów płuc. W tym roku pięć. W 2014 r. planuje dwa razy więcej.

Torakochirurgom ze Zdunowa pomagał w Wigilię prof. Mirosław Brykczyński, ordynator kliniki kardiochirurgii SPSK nr 2 na Pomorzanach. Tam też odbywały się “świąteczne” przeszczepy nerek. Pracowały tam dwa zespoły chirurgów.

– My zaczęliśmy po południu, w pierwszy dzień świąt – opowiada dr Jerzy Sieńko. – Już wiele razy zdarzało mi się, że zamiast na rodzinną uroczystość czy bal sylwestrowy jechałem do szpitala. Garnitur na wieszak, a ja na salę operacyjną.

Pacjent dr. Sieńki, który pod choinkę dostał nową nerkę, też czuje się dobrze. Wszczepiony narząd od razu podjął funkcję, nie było potrzebne dializowanie. – Zapamięta te święta – komentuje Sieńko.

W szpitalu na Pomorzanach wykonano w tym roku 70 przeszczepów nerek. – To wielki dar rodzin dawców. Proszę to podkreślić – apeluje transplantolog. – W około 10 proc. przypadków rodzina nie akceptuje pobrania organów.

W Wigilię z Nowej Soli do Szczecina przyjechała także wątroba. Przeszczep wykonali specjaliści z wojewódzkiego szpitala zespolonego przy ul. Arkońskiej. Każdego roku ratują kilkadziesiąt osób, przeszczepiając wątroby i nerki.

Szczecin stał się wiodącym ośrodkiem na mapie polskiej transplantologii. Tylko tu przeszczepia się trzy organy. Klinika Ortopedii i Traumatologii SPSK 1 przy ul. Unii Lubelskiej jako pierwsza w kraju przeprowadziła zabieg wszczepienia tkanki kostnej, od zmarłego dawcy.

Źródło: szcecin.gazeta.pl
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta