Oddała twarz syna oraz narządy, by ratować inne życie

“Sławka już nie ma, ale część jego żyje” – mówi “Faktowi” ze łzami w oczach jego matka Teresa Banach. Dzięki jej decyzji o oddaniu organów syna do przeszczepu, po raz pierwszy w Polsce dokonano transplantacji twarzy. Grzegorz Galasiński, który ją otrzymał, bez decyzji pani Banach mógł już nie żyć.

Nie zastanawiałam się długo bo i nad czym. Sławkowi życia nic by nie wróci, a dzięki niemu ktoś żyje. Może ten chłopiec pomodli się za niego i za mnie” – dodaje Teresa Banach z małej wsi Cieciory na Podlasiu.

Ludzie różne rzeczy mówią, ale przecież trzeba pomagać, szczególnie w świecie gdzie każdy patrzy tylko na swoje sprawy, na własny czubek nosa – tłumaczy. – Ta pomoc dała mi sporo otuchy. Nie chciałam za to żadnych nagród, żadnych pieniędzy. Wystarczy mi, że część Sławka żyje, że ktoś pomodli się za nas.

Sławek zmarł 14 maja. Miał wypadek na rowerze. Przewrócił się na drodze, bo najprawdopodobniej miał guza mózgu, już wcześniej sam tracił przytomność. W sprawie jego śmierci śledztwo prowadzi prokuratura z Kolna.

Sławek trafił do szpitala, ale nie było już ratunku. Lekarze zapytali mnie, czy zgodzę się na pobranie jego organów do przeszczepu. Jako matka zgodziłam się, chociaż nie była to łatwa decyzja – opowiada Teresa Banach. Byłam załamana, ale jednocześnie wzruszona, że śmierć Sławka nie poszła na nic, że komuś pomogła – dodaje jego mama.

Mieszkali razem we dwoje. Mąż pani Teresy zmarł pięć lat temu. Sławek zajął się mamą, wyremontował jej dom, zrobił oczko wodne, pomógł wydzierżawić gospodarkę po ojcu. – Smykałki do roli nie miał, ale był złotą rączką. Wszystko w domu zrobił. Przy remoncie nikt mu nie pomagał – wzrusza się pani Teresa.

Sławek pracował dorywczo, nie gardził żadną pracą, żadne zajęcie nie było mu obce. – Przy tym pomagał sąsiadom. Jak ktoś go poprosił o pomoc, nigdy nie odmówił – zachwala syna pani Teresa.

Teraz matka została sama. Pocieszeniem są jedynie dwa pieski: Misiek i Szarik. – Sławuś przygarnął te przybłędy niedługo przed śmiercią – wdycha pani Teresa. – Teraz przypominają mi o nim.

Źródło: Fakt/INTERIA.PL/wp.pl
Fot. fot. Jan Malec