“Serce Religi” uratuje życie chorym. Ruszyła seryjna produkcja protez

Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu jako pierwsza w kraju uruchomiła produkcję protez serca. Pierwsza seryjnie wytwarzana tu pompa do ratowania chorych z niewydolnością krążenia nazywa się Religa Heart.

Serce z wrodzoną wadą, uszkodzone po zawale lub po grypie, może stać się tak słabe, że pacjent nie ma siły nawet ruszyć ręką. Wtedy ratunkiem jest dla niego przeszczep. Brakuje jednak dawców. Wtedy choremu dosłownie zagląda w oczy śmierć. Szansą na doczekanie do operacji jest proteza, czyli pompa wspomagająca serce. Co bardziej śmiali pracowali nad jej konstrukcją już wiele lat przed pierwszą w świecie transplantacją serca, której dokonano w 1967 r.

Pompa warta tyle co samochód

Prof. Zbigniew Religa przeprowadził w Zabrzu swoją pierwszą transplantację 18 lat później. Niedługo potem zaczął myśleć także o pompie. Zaangażował w pracę nad nią młodych inżynierów, ale jak na wszystko, tak i na to brakowało wówczas pieniędzy. Powstał tylko prototyp.

Przełomowy okazał się rok 1991. Do Zabrza przywieziono 17-letniego Tomka. Jego serce było skrajnie słabe z powodu powikłań po grypie. Ledwo żył, dusił się, nie potrafił siedzieć. By doczekać do przeszczepu, potrzebował pompy. Nie pierwszy i nie ostatni raz Religa dokonał wtedy czegoś, co wydawało się niemożliwe – załatwił w Ministerstwie Zdrowia pieniądze na niemiecką pompę BerlinHeart. Kosztowała tyle, co luksusowy samochód. Uratowała Tomkowi życie – doczekał przeszczepu.

Religa Heart

Jego przypadek popchnął prace nad polską pompą naprzód. Pierwszą wszczepiono w połowie lat 90. Od tego momentu skonstruowano ich grubo ponad 500. Uratowały życie 260 chorym. Rekordzista w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu dzięki pompie żyje już ponad 600 dni, wciąż czekając na moment, w którym znajdzie się dla niego nowe serce. Jest o nie trudno: choć ogólna liczba transplantacji wzrasta, to przeszczepów serca jest o jedną trzecią mniej niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Tym bardziej potrzebne są dziś protezy serca. Pompy do tej pory produkowane w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, choć bardzo pomocne w leczeniu, nie miały certyfikatu umożliwiającego ich seryjną produkcję. W zasadzie każdy egzemplarz był traktowany jako eksperymentalny. Poza tym produkowano je tylko w jednym rozmiarze, więc mogły być wszczepiane jedynie dorosłym.

Dla ratowania dzieci nadal sprowadza się z Niemiec pompy Berlin Heart, które jednak są kilkakrotnie droższe niż polskie.

Otwarcie linii produkcyjnej do wytwarzania nowej pompy, nazwanej na cześć twórcy fundacji – Religa Heart – jest więc krokiem naprzód. – Przez lata technologia poszła do przodu. Dysponujemy nowymi technologiami i nowymi materiałami oraz dużo większym niż kiedyś doświadczeniem. Przyszedł najwyższy czas wykorzystać to do budowy nowych pomp, które będą mogły być seryjnie produkowane i wszczepiane nie tylko dorosłym, ale także dzieciom – mówi Roman Kustosz, szef Zakładu Protez Serca w FRK.

Laboratorium za 1,4 mln zł

Czym Religa Heart różni się od poprzedniczek? Tak jak one jest pompą pneumatyczną, ale wykonano ją z nowego rodzaju poliuretanu, ma zmodyfikowany kształt i nowe membrany oddzielające komorę, do której tłoczone jest powietrze, od tej, przez którą przepływa krew. Do jej konstrukcji wykorzystano też nowy rodzaj zastawki pokrytej mikroskopijnej grubości warstwą tzw. diamentowego węgla.

Nowy aparat przeszedł już testy na zwierzętach, a kilka dni temu dostał zgodę Urzędu Rejestracji Leków na otwarcie fazy badań klinicznych. To oznacza wszczepianie jej pierwszym pacjentom. Będzie się to dziać w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz w Instytucie Kardiologii w podwarszawskim Aninie. Na ich potrzeby dziesięciu bioinżynierów z laboratorium protez serca, z zachowaniem najwyższych standardów czystości i powtarzalności (to konieczne przy seryjnej produkcji), będzie wytwarzać na razie dwie pompy tygodniowo. Laboratorium kosztowało 1,4 mln zł, z czego ponad jedną trzecią sfinansowano dzięki funduszom unijnym.

– Spodziewamy się, że certyfikat umożliwiający nam produkcję i sprzedaż pomp za granicę uzyskamy w ciągu dwóch-trzech lat – mówi Jan Sarna, dyrektor FRK.

Lekarze chcą jednak więcej: pompy, którą można choremu wszczepiać na stałe, w ogóle rezygnując z przeszczepu serca. – Na taką pompę czeka cała Polska – mówi prof. Marian Zembala, szef ŚCChS.

Źródło: wyborcza.pl
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta