Marynarze polecieli po serce

Dzień zaczął się dla nich o czwartej rano. Załoga samolotu należącego do Marynarki Wojennej przywiozła z Warszawy serce do przeszczepu – informuje polska-zbrojna.pl. Na organ czekała 33-letnia kobieta. Operację przeprowadzono w gdańskiej Klinice Kardiochirurgii Uniwersytetu Medycznego. 

Samolot An-28 poderwał się z lotniska w Gdyni jeszcze przed świtem. O piątej rano był w Warszawie. Potem kilka godzin oczekiwania na wojskowym Okęciu – pobranie serca to przecież niezwykle skomplikowana operacja. Wreszcie o 10.21 maszyna ponownie wzbiła się w powietrze, by godzinę później wylądować w Gdańsku-Rębiechowie. Tam czekała już na nią karetka transplantacyjna, która przewiozła organ do Kiniki Kardiochirurgii Uniwersytetu Medycznego.

– Na serce od roku czekała 33-letnia kobieta. Pod koniec ubiegłego roku jej przypadek został uznany za pilny – wyjaśnia Sebastian Batkiewicz, lekarz z gdańskiej kliniki.

Serce pobrane od dawcy musi trafić do pacjenta niemal natychmiast. – Im szybciej się to stanie, tym lepiej. Dobrze, jeśli zmieścimy się w czterech godzinach – podkreśla Batkiewicz. – Dlatego, jeśli organ trzeba sprowadzić z odległości przekraczającej sto kilometrów, zazwyczaj korzystamy z samolotu – dodaje. W takich wypadkach często pomaga wojsko.

– Gdańska klinika przeprowadziła już 26 przeszczepów serca. Nasze lotnictwo w siedmiu przypadkach pomagało transportować organ pobrany od dawcy – tłumaczy kmdr por. Bartosz Zajda, rzecznik prasowy Marynarki Wojennej.

Organy do przeszczepu przewożą piloci wszystkich rodzajów wojsk. Pierwszy lot wykonali w połowie lat 80. Od tamtej pory transportując organy, spędzili w powietrzu przeszło siedem tysięcy godzin. Od dwóch lat udział armii w tego typu lotach reguluje umowa zawarta pomiędzy Ministerstwem Obrony Narodowej a resortem zdrowia.

W akcji wzięli udział kpt. mar. pil. Roman Czyż (dowódca załogi), kpt. mar. pil. Marek Buczek (drugi pilot) oraz chor. sztab. mar. Mariusz Wojciechowski (technik pokładowy).

Źródło: wp.pl