Poznań: Pierwszy przeszczep rodzinny w klinice przy Grunwaldzkiej

Przeszczepy rodzinne to w Polsce ciągle rzadkość. Piotr Olejniczak na oddanie synowi swojej nerki zdecydował się w minutę. We wtorek obu mężczyzn czekają operacje: laparoskopowe pobranie narządu (pierwszy raz w Poznaniu zostanie zastosowana ta metoda) oraz wszczepienie nerki.

– Gdy dowiedziałem się, że syn potrzebuje przeszczepu nerki nie zastanawiałem się ani minuty – mówi Piotr Olejniczak. – We wtorek jego nerki przestały pracować, a ja w piątek już robiłem pierwsze badania, które miały potwierdzić, czy mogę być dawcą.

Kłębuszkowe zapalenie nerek wykryto u Mariusza Olejniczaka prawie 10 lat temu. W czerwcu ubiegłego roku narząd przestał pracować. Potrzebne były dializy. Wtedy właśnie ojciec podjął decyzję o oddaniu nerki synowi.

Wczoraj obaj mężczyźni zostali przyjęci na oddział transplantologii Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego w Poznaniu. Dzisiaj obaj będą operowani. Od ojca lekarze pobiorą nerkę, aby wszczepić ją synowi.

– To pierwszy rodzinny przeszczep na naszym oddziale – mówi doktor Marek Karczewski, kierownik Oddziału Transplantologii szpitala przy ul. Grunwaldzkiej. – Po raz pierwszy w Poznaniu zastosujemy podczas pobrania narządu metodę laparoskopową.

Mariusz Olejniczak ma 22 lata. Studiuje elektrotechnikę na Politechnice Poznańskiej.
– Po trzecim roku wziąłem urlop dziekański, dializy pochłaniały za dużo czasu – mówi Mariusz. – Musiałem być dializowany trzy razy w tygodniu po cztery godziny. Trzeba było jeszcze dojechać do szpitala, to było bardzo uciążliwe czasowo.

Po przeszczepie życie Mariusza ma się zmienić. Na lepsze.

– Zdrowie jest najważniejsze – mówi Piotr Olejniczak. – W maju mieliśmy podobną sytuację w rodzinie. Szwagier oddał nerkę swojej dziewiętnastoletniej córce.

Mężczyźni dużo rozmawiali w domu o swojej decyzji. Doskonale zdają sobie sprawę z ryzyka, ale też wiedzą, że przeszczep rodzinny daje większe szanse biorcy.

– Wyniki przeszczepów rodzinnych są o 10 procent lepsze niż w przypadku pobrań od zmarłych dawców – potwierdza doktor Karczewski. – I to nie tylko z powodu zgodności.

W przypadku rodzinnego przeszczepu zarówno biorca, jak i dawca są do operacji lepiej przygotowani. Wszystko jest zaplanowane.

– Wiadomo, że dawca jest zdrowy, nie bierze żadnych leków – tłumaczy Karczewski. – Nie ma ryzyka uszkodzenia narządu, tak, jak to może być w przypadku dawcy, który zginął w wypadku.

W oczekiwaniu na operację mężczyznom w szpitalu przy Grunwaldzkiej pomaga dobry humor i… szachy.

– Syn wygrywa, młodszy mózg lepiej myśli – żartuje Piotr Olejniczak. – Sytuacja jest klarowna, choć nie do końca przesądzona – dodaje spoglądając na szachownicę.

W przypadku przeszczepu sytuacja jest przesądzona. Choć dawca może wycofać się na każdym etapie przygotowań, nawet w momencie podawania narkozy, pan Piotr jest zdecydowany.

– Dostałem książeczkę z opisem ewentualnych powikłań, przeczytałem ją bardzo dokładnie, ale i tak wiedziałem, że nie zrezygnuję – mówi ojciec Mariusza. – U szwagra wystąpiły pewne komplikacje, ale nawet to mnie nie zniechęca. Tym bardziej, że już wszystko jest dobrze.

Piotr Olejniczak nie czuje się bohaterem. Uważa, że robi to, co w jego sytuacji zrobić należy.

– Ja już swoje przeżyłem – mówi z przekonaniem, choć ma dopiero 47 lat. – Nie przewiduję komplikacji, ale nawet gdyby nastąpiły to wiem, że przed moim synem całe życie i ja chcę je mu podarować, bo tyle mogę zrobić.

Jedna rzecz pana Piotra martwi. To czas. Przeszczepiony narząd zazwyczaj pracuje kilkanaście lat. Potem odmawia posłuszeństwa.
– Mamy koło zapasowe, mój brat zrobił sobie badania i w razie czego może oddać nerkę mojemu synowi – mówi Piotr Olejniczak.

Rodzinne nerki

W Polsce wykonuje się niewiele przeszczepów rodzinnych. Stanowią one 2-3 proc. wszystkich przeszczepów nerek. W Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu, gdzie nerki przeszczepia się od 1994 r., w ubiegłym roku wykonano dwie takie operacje. Bywały lata, gdzie na oddanie nerki bliskiej osobie nie zdecydował się nikt. Oddział Transplantologii przy ul. Grunwaldzkiej działa od września 2012 r. Wykonano tu 20 przeszczepów. Dzisiaj po raz pierwszy będzie to przeszczep rodzinny.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych i Skandynawii przeszczepy rodzinne to 46 procent wszystkich transplantacji. W Japonii w ogóle nie pobiera się nerek od zmarłych. Wszystkie przeszczepy pochodzą od żywych dawców.

Źródło: gloswielkopolski.pl
Fot: gloswielkopolski.pl