Nerka od bliskiego człowieka to skarb

Pani Aleksandra oddała nerkę choremu synowi. Chłopak na początku nie chciał o tym słyszeć. Ona sama także nie wierzyła, że następnego dnia będzie mogła wstać z łóżka.

”Oddaję, bo kocham” – tak nazywa się kampania społeczna, która ma zachęcić do oddania nerki bliskim osobom. W Polsce bardzo mało jest żywych dawców narządów. Niewiele jest przeszczepów rodzinnych, w zeszłym roku było ich 40 na 1000 przeszczepionych nerek. W naszym kraju przeszczepy rodzinne nerek to około 5 procent wszystkich, w Europie około 20 procent, a w Stanach Zjednoczonych około 50 procent.

Swoją historię opowiedziała w Jedynce pani Aleksandra, która oddała swoją nerkę dorastającemu synowi. Chłopak na początku nie chciał się zgodzić. Zdecydował się na zabieg, po tym kiedy lekarze dokładnie zbadali jego matkę, upewniając się, że ryzyko operacji będzie minimalne.

Pani Aleksandra nie wierzyła, że jeszcze w dniu operacji będzie można pójść na badanie USG. Czwartego dnia wyszła z kliniki do domu. Na zwolnieniu spędziła cztery tygodnie. Zapewnia, że bardzo dobrze się czuje. Zauważa, że wiele osób dializowanych jest wycofanych, nie zastanawia się nad możliwością przeszczepu, myśli że muszą trwać ze swoją chorobą do końca życia

Lekarze zgadzają się, że wielu osobom brakuje informacji na temat przeszczepów. Zabieg operacyjny jest również niebezpieczny. Stąd kandydaci na dawców muszą przejść szczegółową diagnostykę. Spośród wszystkich chętnych osób około 70 procent potencjalnych dawców jest zdyskwalifikowanych, także ze względów medycznych.

Najczęściej nerki oddają rodzice, czasem dzieci. Nerkę mogą oddać również dawcy niespokrewnieni genetycznie, na przykład przyjaciel. Zalety przeszczepu od osób żywych są duże – nawet bez względu na genetyczne pokrewieństwo. W Stanach Zjednoczonych stosuje się tak zwaną wymianę par, która przynosi bardzo dobre efekty, bo okazuje się, że partnerzy chętniej oddają nerki bliskim niż rodzina.

Na pytania dotyczące przeszczepów odpowiadali w Jedynce: prof. Magdalena Durlik, kierownik kliniki medycyny transplantatycyjnej i nefrologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Monika Bieniasz i Jolanta Gozdowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a także Mateusz Zatorski, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Źródło: polskieradio.pl