Oddaj nerkę, czyli nadrabiamy straty

W ubiegłym roku wykonano w Polsce ponad 1,5 tys. przeszczepów narządów. – I z każdym rokiem jest coraz lepiej – mówi prof. Roman Danielewicz, dyrektor Poltransplantu.

Naukowiec był obecny podczas debaty „Żywy dawca nerki”, która odbyła się w piątek i sobotę w Warszawie. Ponad tysiąc przeszczepów to nadal nie jest imponujący wynik. W Polsce wykonuje się bowiem o połowę mniej przeszczepów niż w Hiszpanii (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców), mimo że potrzeby są u nas porównywalne.

W kolejce na przeszczep czeka u nas wciąż ponad 2 tys. osób. Niektórzy eksperci nie ukrywają, że do przeszczepu powinno być kwalifikowanych dużo więcej chorych. Brakuje jednak systemu finansowania transplantologii. – Chcielibyśmy, by przeszczepianie narządów stało się procedurą nielimitowaną, jak poród – mówi prof. Wojciech Rowiński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. To znaczy, by były pieniądze na wszystkie transplantacje, jakie uda się przeprowadzić. – Tymczasem w ubiegłym roku NFZ nie zapłacił 3 mln zł za operacje i opiekę nad chorymi – dodaje prof. Rowiński.

Z powodów finansowych i organizacyjnych w Polsce nie są popularne przeszczepy narządów, głównie nerek, od dawców żywych. – W Polsce poszukiwanie dawcy żywego nie jest tak intensywne i wczesne jak na świecie. Z tego powodu większość chorych ze schyłkową niewydolnością nerek trafia na dializy – mówi prof. Andrzej Chmura z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. I tam już zostają. – A o możliwości przeszczepienia nerki od żywego dawcy chory i jego rodzina często dowiadują się przypadkowo od innych chorych, zamiast od lekarzy prowadzących – dodaje prof. Chmura.

Tymczasem, jak wynika z wieloletnich obserwacji, wyniki przeszczepiania nerek od dawców żywych są znacznie lepsze niż zabiegi transplantacji organów pchodzących od dawców zmarłych. Dwa razy dłużej pracuje przeszczepiony narząd. – Dłużej też żyją biorcy, bo narząd otrzymują natychmiast, gdy jest potrzebny, bez konieczności rozpoczynania dializ i długoletniego oczekiwania. Poza tym zacieśniają się więzy rodzinne, bo biorca jest wdzięczny za narząd, a dawca odczuwa wielką satysfakcję, bo pomógł osobie bliskiej – wylicza prof. Chmura.

Mimo tych niekwestionowanych zalet, u dzieci tylko 15 proc. przeszczepianych nerek pochodzi od żywego dawcy, a powinno być ich 50 proc. – Powodem jest także brak wsparcia ze strony państwa dla dawców, np. gwarancji zatrudnienia, opieki zdrowotnej, czy ubezpieczenia – mówi prof. Piotr Kaliciński z Centrum Zdrowia Dziecka.

Źródło: newsweek.pl
Fot. PAP/Photoshot