Łódź: udany przeszczep szpiku. Siostra pomogła bratu

Pierwszy przeszczep allogeniczny przeprowadzony w szpitalu im. Kopernika w Łodzi zakończył się sukcesem. – Jestem szczęśliwa, wierzyłam, że będzie dobrze – mówi matka pacjenta Bogusława Wiśniewska.

W “Koperniku” 29 czerwca przeprowadzono pierwszy przeszczep allogeniczny (z materiału niepochodzącego od pacjenta). Dziś już wiemy, że zakończył się sukcesem. Pacjent pochodzi z Łodzi – to mężczyzna w wieku 31 lat. Dawcą szpiku była jego młodsza o trzy lata siostra. Opuścił już szpital. 33 dni po przeszczepie mówi: – Oczywiście, że jestem szczęśliwy, byłem tu półtora miesiąca i nareszcie mogę wyjść. O chorobie dowiedziałem się z dnia na dzień, kazano mi zostać w szpitalu. Nie złapałem się za głowę, nie było szoku. Spytałem doktora, co mam robić. Pierwsze dni w izolatce były ciężkie, musiałem poprosić o leki uspokajające. Czułem się trochę jak w klatce.

– Jestem szczęśliwa, dziś mój syn nareszcie wychodzi ze szpitala – mówi matka pacjenta. Od dwóch lat jej syn leczył się na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Po pierwszym sukcesie w leczeniu nastąpił nawrót choroby; wtedy podjęto decyzję o przeprowadzeniu przeszczepu z komórek pochodzących od jego siostry. Po potwierdzeniu zgodności genetycznej komórki macierzyste pobrano z krwi dawcy.

Prof. Tadeusz Robak, hematolog i kierownik Kliniki Hematologii Uniwersytetu Medycznego: – Pacjent czuje się bardzo dobrze, za chwilę opuści szpital. Przeszczep przeszedł bez komplikacji dzięki doskonałemu przygotowaniu naszego personelu. Ci ludzie mają poczucie, że pełnią misję. Nadal jednak pacjentów będą przyjmować ośrodki spoza województwa. Szacuję, że będziemy w stanie przyjąć około 10 przypadków rocznie do przeszczepów allogenicznych. Każda taka procedura kosztuje 122 tys. zł i trwa około miesiąca. Uratujemy część pacjentów, ale nie wszystkich. To nie jest możliwe. Gdyby jednak do nas nie trafili, to ich śmierć byłaby stuprocentowo pewna.

Zespołem pracującym nad przeszczepem kierowała dr Agnieszka Wierzbowska, która zastrzega, że leczenie nie kończy się na tym etapie: – Największe ryzyko powikłań występuje w pierwszym miesiącu od operacji. Około roku potrwa powrót do zdrowia. Teraz największym zagrożeniem dla niego są infekcje. Dawca jest w świetnej formie.

Zespół lekarski Kliniki Hematologii robi przeszczepy od 11 lat. Do tej pory wykonywano tylko przeszczepy autogeniczne – komórki macierzyste pobierano ze szpiku lub krwi pacjenta. Wcześniej wszyscy niekwalifikujący się do przeszczepów autogenicznych byli odsyłani do Poznania, Wrocławia, Gdańska czy Warszawy. Teraz mogą leczyć się w łódzkim Ośrodku Przeszczepów w Klinice Hematologii, która w tym roku dostała akredytację na realizację tego typu zabiegów. Wcześniej musiała spełnić wymogi formalne i techniczne. Do końca września szpital zoperuje jeszcze czterech pacjentów. Chorzy to nie tylko pacjenci z ostrą białaczką szpikową czy też – mniej powszechną – limfoblastyczną, ale też osoby dotknięte schorzeniami hematologicznymi, takimi jak anemia aplastyczna.

– Chcemy uzyskać akredytację potrzebną do przeprowadzania przeszczepów uwzględniających dawców niespokrewnionych. Na to będziemy potrzebować kolejnych dwóch lub trzech lat – zapowiada prof. Robak.

By uzyskać akredytację, szpital musi być gotowy rocznie wykonać 10 przeszczepów od dawców spokrewnionych. Dyrektor szpitala Wojciech Szrajber cieszy się, że to wydarzenie stawia “Kopernika” w czołówce polskich placówek medycznych: – Mamy efekty, jesteśmy w pierwszej lidze, “Kopernik” zaczyna odnosić znaczące sukcesy.

Hematologia ma 49 łóżek, na oddziale transplantacji i intensywnej terapii jest ich 15. Rocznie hospitalizuje się tutaj około 1,5 tys. pacjentów, a porad ambulatoryjnych udziela się 25 tys. chorych. Wykonuje się ok. 30 przeszczepów rocznie (w całej Polsce 800). W łódzkiej Klinice Hematologii wykonano ich 288. Los Ośrodka Przeszczepów Szpiku do niedawna nie był jednak pewny. W 2002 r. Ministerstwo Zdrowia wstrzymało dofinansowanie, jednak szpital z własnych środków kontynuował budowę. Z braku środków w 2003 r. budowę wstrzymano. Prace wznowiono dopiero w 2007 r. dzięki decyzji marszałka województwa łódzkiego. Wydano 6,5 mln zł, co pozwoliło na uruchomienie ośrodka w 2010 r. i wykonanie w nim już 80 przeszczepów.

Stałym problemem jest mała liczba dawców szpiku. Lekarze i pacjenci apelują o zgłaszanie się jako dawca szpiku. Procedura jest niemal zupełnie bezbolesna, wygląda podobnie do pobrania krwi. A jako dawcy mamy szansę uratować czyjeś życie.

Źródło: gazeta.pl
Fot: Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta