Pięciu koordynatorów, a przeszczepów już 12. Mogą być kolejne dwa

Za każdym razem, kiedy podlascy lekarze mówią o końcu zapaści transplantologicznej i podają zadowalające liczby, z roku na rok większe, mimo wszystko chciałoby się usłyszeć, że jeszcze więcej ludzi udało się uratować. W tym roku przeszczepów było już 12 i prawdopodobnie lada moment będą kolejne dwa.

– Liczba koordynatorów rośnie, ale oni sami niewiele dokonają. Bardzo pomocny byłby program “Partnerstwo dla Transplantologii”. Byłby – gdyby był konsekwentnie i prawidłowo realizowany. Na razie tak się niestety nie dzieje – ocenia prof. Wojciech Rowiński, konsultant krajowy, na portalu “Rynek dla zdrowia”.

Tymczasem liczba przeszczepów w województwie podlaskim rośnie od kilku lat, choć koordynatorów transplantacyjnych u nas jest niewielu.

– Powinien być w każdym szpitalu, ale – wiadomo – chodzi o pieniądze. W całym województwie takich osób jest zaledwie pięć. Ale naprawdę bardzo cieszę się, że ruszyły Suwałki i Łomża. Sprawy transplantacyjne w tych miastach ruszyły z miejsca – mówi Marek Skiba, koordynator transplantacyjny w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku.

Również profesor Marek Gacko, transplantolog, mówi, że podlaska transplantologia ciężkie czasy już naprawdę ma za sobą i program “Partnerstwo dla Transplantologii” wbrew ogólnopolskim tendencjom, na naszym gruncie przynosi wymierne efekty.

– Widać doskonale jak to ruszyło. Niemal przez cały czas są pobrania, a w tym roku w jednym czasie praktycznie musieliśmy wykonać aż osiem przeszczepów – mówi profesor Gacko.

Kim tak naprawdę jest koordynator transplantacyjny?

– To postać niezbędna w procesie pozyskiwania i przeszczepiania narządów. Przeważnie funkcję tę pełni osoba z wykształceniem medycznym (lekarz, pielęgniarka), która organizuje, nadzoruje, koordynuje i dokumentuje całość pracy. Wzorem Hiszpanii, europejskiego lidera transplantologii, koordynatorzy pracują na oddziałach intensywnej terapii. To oni muszą zadać rodzinie zmarłego to najtrudniejsze pytanie o zgodę na pobranie narządów. Efekty powoływania koordynatorów widać było od razu. Takie osoby, które zajmują się tylko wyszukaniem odpowiedniego narządu i które wiedzą, jak delikatnie przekonać rodzinę, naprawdę wykonują dobrą robotę. Wcześniej czekaliśmy w niejednym przypadku już tylko na cud – mówi Gacko.

Lekarze z białostockiego ośrodka podkreślają, że w ostatnich latach dzięki kampaniom, jak też programom telewizyjnym zmieniła się też świadomość ludzi.

– Widać, że więcej wiedzą na ten temat, więcej rozumieją. Choć nie da się ukryć, że to zawsze są trudne decyzje i jeszcze trudniejsze rozmowy – mówi Gacko.

Źródło: Gazeta.pl