Szpital na żywo rozwścieczył Holendrów

Awantura o reality show kręcony w szpitalu w Amsterdamie przeniosła się do holenderskiego parlamentu. Posłowie zażądali właśnie zniszczenia nagrań, które miały posłużyć do produkcji serialu.

“24 godziny: między życiem a śmiercią” miał być serialem, który wciśnie telewidzów w fotele i sprawi, że reklamodawcy będą się bili o czas antenowy przed i w czasie emisji na kanale RTL. I rzeczywiście, serial wstrząsnął, tyle że światem lekarskim, organizacjami pacjentów i szerzej – opinią publiczną. Producent – mająca siedzibę w Holandii firma Eyeworks – wraz z władzami placówki medycznej naruszył lekarskie tabu.

Sprawa stała się na tyle głośna, że we wtorek wieczorem nad programem debatował parlament w Hadze. Posłowie przegłosowali rezolucję wzywającą rząd, by wymusił na producencie zniszczenie nagrań. Wczoraj nie było jeszcze jasne, co na to Eyeworks.

Reality show montowano z nagrań zarejestrowanych przez 35 zdalnie kierowanych kamer z mikrofonami, umieszczonych przez dwa tygodnie w izbie przyjęć i na oddziale nagłych wypadków centrum medycznego Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie. Pacjenci – ludzie po urazach, zawałach, kobiety rodzące – oraz ich rodziny mieli być informowani, iż są filmowani. Nie wszyscy jednak o tym wiedzieli…

Warto jednak zwrócić fakt na inny holenderski program “Wielki show dawcy” (“Grote Donorshow”) wyemitowany przez publiczną stację BNN w czerwcu 2007 r, który wywołał spore oburzenie. Widzowie za pomocą SMS-ów głosowali w nim, komu z oczekujących na przeszczep ma oddać swoją nerkę śmiertelnie chora 37-latka. Pod koniec emisji prezenter ogłosił jednak, że “Wielki show dawcy” to mistyfikacja mająca zwrócić uwagę na niedobór nerek do przeszczepów. Problem w tym, że choć nieuleczalnie chorą dawczynię grała aktorka, występujący w programie oczekujący na organ rzeczywiście go potrzebowali, by przeżyć. Producent bronił się, zapewniając, iż wiedzieli, że wszystko to mistyfikacja, i zgodzili się wziąć w niej udział dla dobra sprawy.

Źródło: gazeta. pl