Autotransplantacja: Ząb za ząb

Autotransplantacja to jeden ze sposobów wypełnienia luki po utraconym zębie.

Piotrek uwielbiał jeździć na hulajnodze. Pewnego razu przewrócił się i z impetem uderzył w chodnik, wybijając sobie górną jedynkę. Według obserwacji stomatologów w efekcie tego rodzaju urazów dzieci do jedenastego roku życia często tracą górne siekacze. Utraconego zęba nie można wtedy zastąpić implantem, bo jeszcze rosną szczęki, implanty nie podążają za wzrostem szczęk.

Niektórym dzieciom można pomóc, zakładając protezę zasłaniającą utracony ząb lub aparat ortodontyczny, którego zadaniem jest przesunięcie zębów i zniwelowanie przerwy po brakującym. Nie zawsze jest to jednak możliwe i zależy od rodzaju zgryzu. Wtedy najlepszym rozwiązaniem jest autotransplantacja zęba, czyli chirurgiczne usunięcie zęba i przeszczepienie go w inne miejsce.

Do tego zabiegu wykorzystywane są zawiązki zębów, czyli zęby, które jeszcze nie przebiły się przez dziąsło i nie mają w pełni ukształtowanych korzeni. U dzieci w wieku 7-14 lat w miejsce utraconej jedynki najczęściej przeszczepia się zawiązki zębów przedtrzonowych – czwórkę i piątkę. U nastolatków, które mają już dojrzałe zęby przedtrzonowe, czasami możliwe jest wykorzystanie ósemek.

Największą szansę na przyjęcie się w nowym miejscu mają właśnie przedtrzonowce – ich korzeń jest prosty, a chirurgowi łatwo do nich dotrzeć. Kiedy taki ząb zostanie delikatnie, z ogromną precyzją wyjęty i przetransplantowany w miejsce ubytku, prawidłowo wrośnie w kość i będzie się rozwijał jak naturalny, zdrowy ząb.

Transplantacja zębów jest znana ludzkości od dawna. W starożytnym Egipcie bardzo często dawcami zdrowego i mocnego uzębienia dla faraonów byli niewolnicy. W czasach nowożytnych aż do XVIII wieku usuwano zęby biednym ludziom i oddawano zamożnym; zaprzestano tej praktyki, by nie szerzyć chorób wenerycznych. Dziś już wiadomo, że przeszczepianie zębów u dorosłych nie gwarantuje dobrych rezultatów. Świetne wyniki daje u dzieci. Autotransplantację przeprowadza się u nich w trzech przypadkach: gdy dojdzie do utraty zęba w wyniku urazu, w leczeniu wad zgryzu lub gdy brakuje zawiązków zębów stałych, które powstają w pierwszych miesiącach życia.

Na zabieg autotransplantacji kieruje najczęściej ortodonta, który ocenia, czy zęby wybrane do przeszczepienia można usunąć i przenieść gdzie indziej bez szkody dla prawidłowego funkcjonowania zgryzu. Niekiedy takie przeniesienie jest wręcz pożądane i gwarantuje powodzenie leczenia ortodontycznego. Zanim lekarz rozpocznie zabieg, zleca wykonanie zdjęcia rentgenowskiego. Pozwala ono ocenić wysokość kości i wielkość przestrzeni między sąsiadującymi zębami. Zabieg trwa około godziny i jest przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym (10 proc. pacjentów decyduje się na narkozę). Wymaga ogromnej precyzji chirurgicznej – korona i tkanka miękka, jaką jest kształtujący się korzeń, nie mogą zostać uszkodzone. Po przeniesieniu ząb zabezpiecza się szwami, które można zdjąć już po dwóch tygodniach.

Przeszczepiony ząb rośnie w swoim naturalnym tempie. Ale przedtrzonowiec przeniesiony w miejsce górnej jedynki ma jednak zupełnie inny kształt niż zęby rosnące normalnie w tym miejscu. Dlatego lekarz musi wykonać jeszcze tak zwaną adaptację estetyczną, którą niekiedy można rozpocząć już po sześciu miesiącach od autotransplantacji. Najpierw jest dokonywana korekta kształtu korony zęba za pomocą materiału kompozytowego, a kiedy korzeń jest już wystarczająco dojrzały, przykleja się od przodu zęba licówkę, czyli cienki płatek wzmocnionej porcelany. Dzięki niemu przeszczepiony przedtrzonowiec wygląda jak naturalna, zdrowa jedynka.

Ostatnim etapem zabiegu jest założenie aparatu ortodontycznego, który wyrówna przerwy między zębami. Maksymalnie po upływie roku pacjent wie, czy ząb przyjął się w nowym miejscu. Zdarza się, że może być martwy lub za mocno zrosnąć się z kością. Wtedy nieprawidłowo się rozwija i trzeba go usunąć. – W Polsce w ciągu dziesięciu lat stosowania tej techniki tylko jednej pacjentce usunęliśmy przeszczepiony ząb – mówi ortodontka dr Ewa Czochrowska.

Autotransplantacja zębów jest powszechnie stosowana w Skandynawii od lat 60. XX wieku. – Podczas studiów na uniwersytecie w Oslo badałam pacjentów dwadzieścia, trzydzieści lat po zabiegu. Nawet po tak długim czasie przeszczepione zęby bardzo dobrze funkcjonują. Zaledwie 10 proc. pacjentów w ciągu tych kilku dekad je straciło – dodaje dr Czochrowska. Zatem jest to bardzo przewidywalny zabieg, co jest też efektem przestrzegania kryteriów kwalifikowania do niego, m.in. pacjent musi mieć jakieś zęby niewyrośnięte i dobre warunki zgryzowe do ich przeniesienia.

Autotransplantacja ma jeszcze inne pozytywne skutki. Dzięki przeszczepionemu zębowi regeneruje się kość zanikająca w miejscu tego utraconego. Młode tkanki korzenia w trakcie wyrzynania się zęba inicjują odkładanie i nadbudowę nowej kości. Te fizjologiczne następstwa autotransplantacji udało się wykorzystać u 20-letniej pacjentki, u której zdiagnozowano nowotwór kości szczęki dolnej. – Usunięto kość, a wraz z nią trzy zęby. Nie było więc możliwości wszczepienia u niej implantów. Szczęśliwie pacjentka miała zawiązek ósemki nadający się do przeszczepu. Odzyskała nie tylko jeden z utraconych zębów, lecz także kość, w którą w przyszłości być może będzie można włożyć implant – mówi chirurg stomatolog dr Paweł Plakwicz.

W przypadku ósemek – niekiedy przeszczepianych osobom dorosłym – stomatolog musi bardzo dokładnie sprawdzić, czy jest możliwe wyjęcie tego zęba bez uszkodzenia korzeni (może mieć więcej niż jeden korzeń) i ocenić, czy można go prawidłowo umieścić w łuku zębowym. Jest to bardzo duży ząb i czasami trudno przeszczepić ósemkę w inne miejsce w szczęce.

Źródło i zdjęcia: wiedza.newsweek.pl (Małgorzata Kacprzak-Kicior)