Pierwszy udany przeszczep płuc w Szczecinie

Zespół lekarzy ze szpitala w Zdunowie 21 grudnia przeszczepił płuco 54-letniej mieszkance województwa zachodniopomorskiego. – Kobieta czuje się dobrze. Dzisiaj opuści oddział intensywnej opieki medycznej – poinformował we wtorek prof. Tomasz Grodzki, dyrektor szpitala i szef zespołu, który przeprowadzał operację.

Kobieta miała skrajną rozedmę płuc. Nie miała szans na inne leczenie. 21 grudnia lekarze ze szpitala specjalistycznego w Szczecinie Zdunowie dowiedzieli się, że jest odpowiedni dawca i mogą pobrać płuca. Karetką pojechał po nie zespół transplantologów. W tym czasie lekarze zawiadomili i ściągnęli do szpitala pacjentkę oczekującą na przeszczep. Operacja trwała dwie godziny.

– Od lat operujemy płuca, więc technicznie mieliśmy duże doświadczenie. Trudniejszą sprawą była sama organizacja od pobrania do wszczepienia narządu – mówi prof. Grodzki. Podkreśla, że w operację zaangażowanych było kilkadziesiąt osób m.in. przy samym zabiegu dr Bartosz Kubisa, Michał Bielewicz, dr Jarosław Pieróg. Konsultowali się z prof. Markiem Ostrowskim, wojewódzkim konsultantem ds. transplantologii oraz lekarzami z Zabrza, którzy mają większe doświadczenie w tej dziedzinie. W Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu takie operacje z pozytywnym skutkiem robi się od 10 lat. Przeprowadzono już 62 przeszczepy, głównie u osób z rozedmą i zwłóknieniem płuc. Tylko w tym roku Zabrze zrealizowało 14 przeszczepów płuc.

Szczecin to drugi po Zabrzu polski ośrodek, w którym podejmuje się takie operacje. 54-latce przeszczepiono prawe płuco. Od 21 grudnia przebywała na OIOM. We wtorek już chodziła, mówiła i czuła się dobrze. Lekarze rozszerzyli rehabilitację.

Na liście oczekujących na przeszczep płuca w Szczecinie jest pięć osób.

– Większość to drobne kobiety, dla których trudniej o dawcę – mówi prof. Grodzki. – Bo częściej dawcami mogą być duzi mężczyźni. A przy płucach liczy się nie tylko grupa krwi czy zgodność HLA [antygen zgodności tkankowej – red.], ale i rozmiar płuc. W dodatku płuco to narząd, który bardzo szybko ulega uszkodzeniu.

Lekarze dopiero w siódmej dobie od operacji poinformowali o sukcesie. Wcześniej bali się, czy organizm pacjentki nie odrzuci przeszczepionego narządu. Z kobietą nadal nie można się kontaktować ze względu na zagrożenie infekcji.

Źródło: gazeta.pl