Ile trzeba czekać na życie

Najwyższa Izba Kontroli oceniła system polskiej transplantologii w latach 2007 – 2010. Sprawdzano zarówno Pol-transplant (instytucję zarządzającą przeszczepami w Polsce, która nadzoruje między innymi listy oczekujących), jak i ośrodki transplantacyjne, Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.a

– Temat ten wywołuje duże zainteresowanie społeczne – tłumaczą autorzy raportu.

Inspektorzy NIK sprawdzali przede wszystkim, czy niezgodnie z prawem można ominąć kolejkę do przeszczepu.

„Nie ma takiej możliwości” – uznali. „System kwalifikowania biorcy do przeszczepu wykluczał możliwość jego wykonania osobie, która nie została zgłoszona na krajową listę osób oczekujących, oraz wpływ czynników pozamedycznych na ustalenie kolejności przeprowadzenia tej procedury” – napisali w raporcie.

– Pozytywna ocena NIK nas cieszy, bo może się przyczynić do rozwoju całego systemu – podkreśla prof. Roman Danielewicz, szef Poltransplantu.

Jego zdaniem atmosfera wokół transplantologii się poprawia.

– To specjalistyczna dziedzina medycyny, ale dzięki dużej liczbie informacji, które pokazują jej wagę dla ludzi czekających na przeszczep, spotyka się z coraz większym zrozumieniem – ocenia.

Natomiast Krzysztof Pabisiak ze stowarzyszenia Życie po Przeszczepie zaznacza: – Co jakiś czas dzwonią do mnie dziennikarze, którzy pytają o nielegalny handel organami w Polsce. Skoro nie można przeszczepić narządu osobie spoza kolejki, to taki handel w ogóle nie może u nas istnieć. Pojawiają się, co prawda, co jakiś czas ogłoszenia: „sprzedam nerkę”. Ale po pierwsze są one nielegalne, po drugie nie mamy żadnych informacji, by ktoś w  Polsce z tych ogłoszeń skorzystał.

Do Hiszpanii nam daleko

Jednak nadal liczba przeszczepów w naszym kraju jest zbyt mała w stosunku do potrzeb, a główną przeszkodą dla pełnego rozwoju transplantologii jest niedostatek narządów od zmarłych dawców.

„Część osób czekających na przeszczep narządu umiera, nie doczekawszy go” – zaznaczają kontrolerzy NIK.

W 2009 roku w Polsce pobrano narządy od 420 zmarłych osób, co w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców stanowiło 11,2 dawcy. W tym samym czasie w Europie średnio było to ponad 16. W Hiszpanii, w której funkcjonuje najsprawniejszy system pobierania narządów, wskaźnik ten przekroczył 30.

Na przeszczep nerki czeka się w Polsce od zakwalifikowania dziewięć – dwanaście miesięcy (od rozpoczęcia dializ, które są metodą zastępczą wobec przeszczepu – nawet trzy lata), na wątrobę – cztery – sześć miesięcy. – U osoby czekającej na przeszczep nerki możemy wykonywać dializy. W przypadku osoby z ostrą niewydolnością wątroby nie mamy takiej zastępczej metody, która w sposób długotrwały zastąpiłaby niewydolny narząd – mówi prof. Danielewicz.

Oczekujący na przeszczep wątroby są więc narażeni na szczególne niebezpieczeństwo. Podobnie jest z sercem.

– Trwają prace nad polskim sztucznym sercem. Metody wypracowane na Zachodzie, które mogą stanowić pomost dla osoby czekającej na przeszczep, wciąż są bardzo kosztowne, a przez to trudno dostępne – dodaje prof. Danielewicz.

– Nie da się skrócić kolejek, dopóki nie będzie więcej narządów do przeszczepu – mówi Pabisiak. – Ludzie w Polsce umierają codziennie. Od sprawności systemu służby zdrowia zależy, czy narządy tych zmarłych, którzy mogą być dawcami, trafią do przeszczepienia.

Za mało aktywne szpitale

Dlaczego tak się dzieje? NIK wskazuje przede wszystkim, że odpowiedzialne za kolejki są szpitale, które „wykazywały zbyt małą aktywność w zakresie identyfikowania i zgłaszania potencjalnych dawców narządów”.

Po śmierci pacjenta, którego narządy nadają się do przeszczepu, szpital powinien natychmiast zgłosić to Poltransplantowi.

NIK wytyka też, że szpitale nie zatrudniły odpowiedniej liczby koordynatorów transplantacyjnych, czyli pracowników koordynujących organizację pobierania i przeszczepiania narządów. – Przeszkoliliśmy już  400 takich koordynatorów, ok.  250 z nich jeszcze czeka na zatrudnienie w szpitalach – zaznacza szef Poltransplantu. – To tylko kwestia czasu. Liczymy, że ok. 200 znajdzie zatrudnienie w szpitalach jeszcze w tym roku.

Pieniądze nie są barierą do zatrudniania. Pensje koordynatorów płaci, z budżetu państwa, Poltransplant. Szpitale mogą, ale nie muszą, dopłacać im do pensji.

Źródło: Rzeczpospolita ( s.szparkowska@rp.pl)