Przeszczepią organy? Ale nie w Krakowie

– Nie zajmujemy się przeszczepami, a procedury są zbyt długie. Mogą trwać nawet trzy dni – tak dyżurny lekarz w Klinice Neurochirurgii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie miał powiedzieć do żony 38-letniego mężczyzny z raną postrzałową głowy. Rodzina mężczyzny przekonana, że ten zaraz umrze, chciała chociaż przekazać jego organy do transplantacji – relacjonuje “Polska The Times”.

Przez pół dnia rodzina próbowała dodzwonić się gdziekolwiek. Nadaremnie. Nie rozumie tego też Piotr Przybyłowski, wojewódzki konsultant ds. transplantologii. Mówi, że ta sytuacja nie miała prawa zaistnieć. Zwłaszcza w Małopolsce, która od kilku lat jest w ogonie Poltransplantu.

– To skandal, że rodzina staje się stroną w załatwianiu formalności związanych z przekazaniem narządów. Tak nie powinno być – irytuje się Przybyłowski. – To lekarz, który podejrzewa śmierć pnia mózgu, jest zobowiązany do poinformowania koordynatora transplantacji o swoich podejrzeniach. Oczywiście, najlepiej jest, by to zrobił szybko i sprawnie. Następnego dnia bowiem rodzina może zrezygnować lub zapomnieć o swojej propozycji. Wyjaśnię tę sprawę z dyrekcją szpitala – kwituje dr Przybyłowski.

Małopolscy lekarze na tle całego kraju pobierają najmniej organów i wykonują najmniej przeszczepów – zaznacza na swoich łamach “Polska The Times”

Źródło: Gazeta.pl